Papież Franciszek na Jasnej Górze

IMG_3248
W drugi dzień wizyty w naszej Ojczyźnie, papież Franciszek odwiedził sanktuarium na Jasnej Górze. Jest to szczególne miejsce dla polskiego Kościoła i dla naszego narodu. W tym miejscu zostały złożone Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego napisane przez Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, tu też odbyły się główne uroczystości 1000-lecia Chrztu Polski. W duchowej stolicy naszego kraju, jakim jest Jasna Góra, Ojciec Święty Franciszek odprawił Mszę Świętą, która była dziękczynieniem za 1050. rocznicę chrztu Polski.

IMG_3117
Po przybyciu do Częstochowy papież został przywitany m.in. przez metropolitę częstochowskiego abp. Wacława Depo, przewodniczącego episkopatu Stanisława Gądeckiego oraz przedstawicieli miejscowych władz. Następnie papież skierował się do Kaplicy Cudownego Obrazu, gdzie modlił się przed Ikoną Matki Bożej. Przykładem swoich poprzedników, św. Jana Pawła II i Benedykta XVI, również Ojciec Święty Franciszek złożył złota różę na ołtarzu.

IMG_3191
Papież został gorąco przyjęty przez wiernych. Przejechał papamobilem między sektorami, w których zgromadzeni byli uczestnicy spotkania, dla wielu było to dojmujące przeżycie, nie często można spotkać Biskupa Rzymu. Kilka tysięcy ludzi wypełniło jasnogórskie błonia, okoliczne parki oraz Aleje Najświętszej Maryi Panny, arterię wiodącą ku klasztorowi jasnogórskiemu, aby móc wraz z Ojcem Świętym pomodlić się i podziękować za 1050 lat chrześcijaństwa w naszym kraju. W Eucharystii uczestniczyli również przedstawiciele najwyższych władz Polski z prezydentem Andrzejem Dudą i premier Beatą Szydło na czele. Mszę Świętą koncelebrowali polscy biskupi oraz setki kapłanów. U boku papieża stali m.in. metropolita częstochowski abp Wacław Depo, prymas Polski abp Wojciech Polak oraz nuncjusz apostolski w Polsce Celestino Migliore. Na wstępie została odśpiewana najstarsza polska pieśń religijna Bogurodzica, co pięknie nawiązywało do dziękczynienia za 1050 lat chrześcijaństwa w Polsce.

IMG_3090
W homilii Ojciec Święty zaznaczył, że „Znamienne jest, że obecna rocznica chrztu waszego narodu zbiega się dokładnie z Jubileuszem Miłosierdzia” powiedział także: „Wasz naród pokonał na swej drodze wiele trudnych chwil w jedności. Niech Maryja (…) zaszczepi pragnienie wyjścia ponad krzywdy i rany przeszłości i stworzenia komunii ze wszystkimi”, życzył także zgromadzonym wiernym „działać w małości i w bliskości towarzyszyć, z prostym i otwartym sercem”.
IMG_3172

Papież otrzymał w prezencie krzyż wykonany z dębu pochodzącego z czasów Mieszka I, tak wiekowego, jak chrześcijaństwo w naszej Ojczyźnie.

Po Mszy Świętej papież odleciał śmigłowcem do Krakowa, gdzie spotkał się z młodzieżą, biorącą udział w Światowych Dniach Młodzieży.

Dziś rocznica Bitwy pod Grunwaldem

miecze

15 lipca 1410 r. doszło do jednej z największych w średniowiecznej Europie bitew. Naprzeciwko siebie stanęły Zakon Krzyżacki oraz zjednoczone wojska Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

 

Siły wojsk rozkładały się niemalże jednakowo. Po stronie Krzyżackiej stało ok. 15-20 tysięcy konnych oraz ok. 6 tysięcy pieszych i artylerzystów, Jagiełło dysponował natomiast ok. 29 tysiącami rycerzy. Oprócz nieco większej ilości wojowników strona polsko-litewska miała przewagę dzięki… pogodzie. Armia zakonna stała w upale na otwartym polu, co wykorzystał Jagiełło, opóźniając starcie. Jego siły w tym samym czasie odpoczywały w lesie.

 

Dwa nagie miecze


Jeszcze przed samą bitwą, Wielki Mistrz, podarował Władysławowi Jagielle dwa nagie miecze. Jest to jeden z najsłynniejszych momentów, spopularyzowany dzięki Henrykowi Sienkiewiczowi. Chociaż, gest taki na Zachodzie nie uchodził za znieważający, to jednak polscy dowódcy uznali go za wyraz arogancji przeciwników.
Bitwa
Sam Władysław Jagiełło nie wziął udziału w walce, lecz kierował swoimi oddziałami z niewielkiego wzgórza. W południe ruszyły z prawego skrzydła chorągwie litewskie, wkrótce za nimi podążyło z centrum i lewego skrzydła rycerstwo polskie. A tak przebieg bitwy opisał w swych Rocznikach Jan Długosz: „Kiedy zaczęła rozbrzmiewać pobudka, całe wojsko królewskie zaśpiewało donośnym głosem pieśń Bogurodzica, a potem potrząsając kopiami rzuciło się na walczących. Pierwsze jednak poszło do starcia wojsko litewskie na rozkaz księcia Aleksandra nie znoszącego żadnej zwłoki”. Walka była zacięta, co w niezwykle plastyczny sposób podkreślił kronikarz: „Przy natarciu na siebie oddziałów łamiące się włócznie i uderzające o zbroje miecze wydawały tak głośny szczęk, jakby zwaliła się jakaś ogromna skała, tak że słyszeli go nawet ci, którzy byli oddaleni o kilka mil”. Szala zwycięstwa przechylała się to na jedną, to na drugą stronę. Wielki Mistrz Krzyżacki ponawiał szarżę za szarżą, chcąc złamać polskie oddziały. Podczas jednej z nich doszło do momentu krytycznego: „Ponieważ także Krzyżacy zabiegali z uporem o zwycięstwo, wielka chorągiew króla polskiego z białym orłem w herbie, którą niósł chorąży krakowski […] Marcin z Wrocimowic, pod naporem wrogów upadła na ziemie. Ale walczący pod nią najbardziej zaprawieni w bojach rycerze i weterani podnieśli ją natychmiast i umieścili na swoim miejscu, nie dopuszczając do jej zniszczenia”. W miarę przedłużających się walk Ulrich von Jungingen postanowił przegrupować swoje wojska i na czele 16 chorągwi przeprowadzić decydujące natarcie na polskie prawe skrzydło. Manewr okazał się jednak nieskuteczny. Przegrupowane chorągwie krzyżackie zostały otoczone i doszczętnie rozbite przez polskie wojsko. Na koniec jeszcze raz oddajmy głos Długoszowi, który tak opisał polskie zwycięstwo: „I chociaż wrogowie przez jakiś czas stawiali opór, w końcu jednak otoczeni zewsząd mnóstwem wojska królewskiego zostali wycięci w pień i niemal wszystkie oddziały walczące w szesnastu chorągwiach wyginęły lub dostały się do niewoli. Po rozbiciu w pył tego zastępu, w którym jak wiadomo zginął wielki mistrz Ulryk […] rycerze i panowie z wojska pruskiego podjęli odwrót. Król zaś polski i jego wojsko odnieśli późne i z trudem zdobyte, ale pełne i zdecydowane zwycięstwo”.

 

Zwycięstwo!

Wygrana bitwa rozpoczęła serię triumfów wojsk polskich, które ostatecznie doprowadziły do podpisania pokoju w Toruniu. Co więcej, można zaryzykować stwierdzenie, że dzięki tak spektakularnemu zwycięstwu, ród Jagiellonów stał się jednym z najważniejszych w ówczesnej Europie.

 

Rzecz o Wołyniu. Czyli trudne relacje polsko- ukraińskie

1280px-Wołyń_1

 

Kuriozum – to pierwsze słowo, które przychodzi na myśl, gdy przyglądamy się obecnemu kultowi Bandery, jaki odrodził się na Ukrainie. To osoba, a może raczej trzeba byłoby powiedzieć bestia, która w imię „walki o wolność” porzuciła człowieczeństwo, zastępując je nienasyconą żądzą krwi… polskiej krwi.

11 lipca 1943 roku dochodzi do wydarzeń, które później historia nazwie „Krwawą Niedzielą” na Wołyniu. Ten dzień był punktem kulminacyjnym trwających od lutego tegoż roku morderczych ataków na Polaków mieszkających na Wołyniu, ataków dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów, wśród nich niechlubnie zapisała się swoją aktywnością i okrucieństwem Ukraińska Armia Powstańcza (UPA). Mordy na polskiej ludności cywilnej trwały aż do 1944 roku. Oddziały ukraińskie prowadzone przez Dmitra Klaczkiwskiego, dokonują mordu na prawie 100 tysiącach Polaków. Choć do tej pory ostateczna liczba zamordowanych Polaków nie została ustalona. W swoich morderczych poczynaniach ukraińscy nacjonaliści posuwali się do niewyobrażalnego okrucieństwa, bestialstwa jakiego nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Ze względu na zbyt drastyczne sceny nie będziemy tu przytaczać metod UPA.

Celem tego bestialstwa, i można to stwierdzić z całą stanowczością, był plan totalnej eksterminacji polskiej ludności, tak, by po wojnie ziemie wołyńskie stały się częścią ukraińskiej ziemi pozbawionej mniejszości narodowej (Polaków). Zresztą słowa pułkownika Klaczkiwskiego dosadnie obrazują nastawienie UPA: „Jeśli chodzi o sprawę polską, to nie jest to zagadnienie wojskowe, tylko mniejszościowe. Rozwiążemy je tak, jak Hitler sprawę żydowską”.

Nie możemy zapomnieć o Polakach zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Jest to zbrodnia ludobójstwa. Warto pamiętać, że stworzona przez Rafała Lemkina w 1945 roku definicja ludobójstwa była podstawą w czasie Procesu Norymberskiego. Niestety rząd naszego wschodniego sąsiada z wiadomych względów nie jest zainteresowany uznaniem Rzezi Wołyńskiej za ludobójstwo. Impas w tej sprawie najwidoczniej szybko się nie zakończy. Należy mieć jednak nadzieję, że historyczna prawda nigdy nie zostanie zapomniana, a dobra wola pozwoli budować dobre stosunki między oboma państwami mimo trudnej historii. Prawdziwa przyjaźń opiera się na wzajemnym szacunku, zrozumieniu, ale i uznaniu prawdy, choćby ta była trudna.

W dniu rocznicy „Krwawej Niedzieli” pragniemy zwrócić uwagę na historię naszej Ojczyzny. Nasi przodkowie wiele wycierpieli, wielu z nich zginęło z rąk bezdusznych oprawców. Nie możemy o ich ofierze zapomnieć, tylko poprzez pamięć, dążenie do poznania prawdy oraz jej głoszenie budujemy naszą wspólną przyszłość.

Matka jest tylko jedna… niestety

 shutterstock_89335852

Mówi się, iż matka jest tylko jedna. Ciężko nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Matkę z dzieckiem łączy najczęściej bezwarunkowa miłość. Czasem jednak okazuje się, że rodzicielka, mówiąc łagodnie, materiałem na matkę nie jest. Przykładów kobiet z łona których nigdy nie powinno wyjść potomstwo. My wybraliśmy dla was 10 kobiet z literatury, które naszym subiektywnym zdaniem nigdy nie powinny mieć potomstwa:

Nr 10.

Cersei Lannister – Pieśń Lodu i Ognia, George R. R. Martin

Chociaż oskarżenie Cersei o bycie złą matką może być dla niektórych niesprawiedliwe, to jednak ciężko nazwać ją dobrą osobą. Fakt, jest w stanie bronić do upadłego swoich dzieci i robi wszystko co tylko może, aby odsunąć od nich mroki świata stworzonego przez Martina. Problem jest jednak taki, iż ojcem jej dzieci jest… brat Cersei (o czym one same oczywiście nie mają żadnego pojęcia). Nie jest to zresztą jedyna wada matki królów Westeros. Cersei jest szalona na tyle, że niewątpliwe zasłużyła by na liście się znaleźć.

Nr 9.

Aniela Dulska – Moralność Pani Dulskiej, Gabriela Zapolska

Aniela Dulska nie sprawdziła się jako żona, matka, niedoszła teściowa. Ogólnie marny z niej człowiek. Hipokrytka, która troszczy się jedynie o swoje cztery litery oraz o syna Zbyszka. Tak, Aniela Dulska w swoim synu widzi wcielenie cnót wszelakich mimo, iż syn jej życie niezbyt udane wiedzie. Jego zachowanie sieje powszechne zgorszenie. Zbyszek nie jest jednak jedynym dzieckiem Dulskiej. Obok syna ma ona również dwie córki Hesie oraz Mele. Warto o tym pamiętać, bowiem sama matka o tym zdaje się wielokrotnie zapominać. Córki bowiem są dla niej jedynie balastem i uprzykrzeniem podobnie jak mąż i cały świat.

 Nr 8.

Macocha z Kopciuszka -Kopciuszek, (min. Baśnie braci Grimm)

O tak, zło w czystej postaci. Łasa na kasę nie tylko swojego konkubenta, ale również uroczego księcia. Macocha z niej fatalna, pomiatanie pasierbicą stanowi dla niej element hobbystyczno- rozrywkowy. Daru wychowawczego nie posada, bowiem dwie córki które zrodziła niebezpiecznie ją przypominają. Co ciekawe z córkami również nie obchodzi się delikatnie. W pamiętnej scenie mierzenia pantofelka macocha Kopciuszka ucina jednej ze swoich córek palec a drugiej kawałek pięty, tak by tylko bucik wszedł na stopę… Można jedynie się zastanowić czy to nie efekt nadmiernej troski?

Nr 7.

Zła Królowa – Królewna Śnieżka ,(min. Baśnie braci Grimm)

Oh yeah! To dopiero była zołza! W zależności od wersji Zła królowa była matką bądź macochą Śnieżki, chorobliwie zazdrosną o nie tuzinkową urodę pasierbicy/córki. Historia Królewny Śnieżki spopularyzowana przez Disneya jest ogólnie znana. Mało osób jednak wie, iż w oryginale Królowa miała ochotę na… trzewia swej córki, które miały uczynić królową jeszcze piękniejszą.

Nr 6

Medea – tragedia Eurypidesa

Medea to postać iście niebanalna. Była ona żoną Jazona, który jednak pozostawił ją dla Glauke, córki Kreona. Zrozpaczona i żądna zemsty Medea postanawia…. zabić Mermerosa i Feresa, a więc swoich synów. Oczywiście rozumiemy złość na męża, lecz morderstwo na dzieciach, to już nas przerasta.

Nr 5

Corinne Dollanganger- Kwiaty na poddaszu, Virginia Cleo Andrews

Corinne to kolejna „matka- zjawisko”. Po śmierci męża zmuszona jest do powrotu do rodzinnego domu. Nie jest tam jednak witana z otwartymi ramionami. Jej matka zgadza przyjąć ją wraz z dziećmi, pod warunkiem, że ukryje je przed swym ojcem. Corinne wpada więc na genialny pomysł i… przez lata więzi je na poddaszu, głodzi je, a w wyniku odosobnienia zaczynają dziczeć. A żeby tego było mało, na koniec, aby ostatecznie rozwiązać problem niechciany dzieci Corine postanawia je zamordować (co się jednak nie udaje). Jednym słowem mamusia po zbóju.

Nr 4

Margaret White- Carrie, Stephen King

Mistrz grozy, Stephen King wie co zrobić, aby bohaterowie jego powieści napawali czytelnika grozą. TO samo jest w przypadku Margaret, która jest fanatyczną religijną. Ów fanatyzm odbija się na jej córce Carrie, która obraża boga… rosnącymi piersiami oraz miesiączką. Szczęśliwe King wyposażył tytułową bohaterkę w moce psychokinetyczne dzięki którym może się ona bronić przed niezrównoważoną matką.

Nr 3

Gertruda- Hamlet, William Shakseare

Władza to dla niej podstawa. Mimo, że autor nie wyjaśnia do końca czy miała ona udział w zamordowaniu męża to jednak staje się ona wierna Klaudiuszowi. Gdy Hamlet wypowiada mu vendettę, Gertrudy zupełnie to nie obchodzi.

Nr 2

Scarlett O’Hara- Przeminęło z wiatrem, Margaret Mitchell

Scarlett, kobieta o jakiej początkowo śnią mężczyźni, a gdy już się obudzą (najlepiej z nią w jednym łóżku, szybko orientują się, że mają do czynienia z klasyczną modliszką). Zapatrzona jedynie w siebie, zupełnie nie zwraca uwagi na potrzeby córki. Przekonana o tym, że ładna buzia wystarczy, aby zdobyć świat. Po śmierci małej Bonnie jej świat nieco się załamuje. Niestety wystarczyło parę spojrzeń w Luto i ból po stracie córki szybko u niej stopniał

Nr 1

 

Emma Bovary- Pani Bovary, Gustav Flaubert

Bohaterka niezwykle podobna z charakteru do Scarlett O’Hary. Zapatrzona w siebie, zupełnie ignoruje obowiązki płynące z macierzyństwa. Jak sama zresztą stwierdza „macierzyństwo mnie rozczarowało”.  Jako żona również nie sprawdza się najlepiej.  W skórce można rzec, że to próżne babsko które doprowadziło męża do ruiny, a na koniec (rozczarowana bóg jeden wie czym) postanowiła popełnić samobójstwo. Ot taka mieszczańska dekadencja pomieszana z szaleństwem.

Zamach na głowę Kościoła

635355726400593395

13 maja 1981r doszło do jednego z najtragiczniejszych wydarzeń we współczesnej historii Kościoła katolickiego. Podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra w Rzymie o godzinie 17:19 w stronę papieża Jana Pawła II zostały oddane strzały.

Zamachowcem, którego celem było uśmiercenie papieża Polaka był pochodzący z Turcji Mehet Ali Agca. Kule trafiły Jana Pawła II w brzuch oraz rękę. Śledztwo przeprowadzone w tej sprawie wykazało, że zamachowiec mierzył w głowę papieża. W tym czasie Jan Paweł II schylił się wtedy do małej dziewczynki i wziął ją na ręce. Agca opóźnił oddanie strzału prawdopodobnie dlatego, że dziewczynka którą trzymał papież, lekko go przysłoniła, co uniemożliwiło zamachowcowi dokładne wycelowanie. Ranny papież osunął się w ramiona Stanisława Dziwisza, który pełnił wtedy rolę sekretarza. Po przewiezieniu do szpitala papieża Polaka poddano operacji która trwała sześć godzin. Niestety, rany wywołane przez kule sprawiły, iż papież nigdy do zdrowia nie powrócił.

To nie mogło być wyłącznie szczęście

Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że swoje ocalenie zawdzięczał nie tylko szczęściu. Jak sam mówił Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę. Wielu wiernych dostrzegło związek tych wydarzeń z pierwszym objawieniem fatimskim, które również miało miejsce 13 maja. Po tych wydarzeniach zmodernizowano pojazd którym poruszał się Biskup Rzymu między innymi poprzez odpowiednie jego opancerzenie. Warto zaznaczyć, iż po złapaniu i osadzeniu zamachowca Jan Paweł II spotkał się z nim w celi, wybaczając mu ten czyn.

 

Imperium Radzieckie kontratakuje

Istnieje wiele teorii na temat przyczyn zamachu. Ali Agca w czasie przesłuchać podawał wiele wzajemnie wykluczających się wersji. Do jednej z nich należał „ślad bułgarski”, który sugerował, ze udział w spisku brały służby specjalne Ludowej Republiki Bułgarii działające na zlecenie ZSRR. W tym czasie aresztowano również Sergieja Antonowa, którego jednak uniewinniono z powodu braku dowodów.

W 1985 roku w raporcie przygotowanym przez CIA znalazła się opinia, iż najprawdopodobniej to Związek Radziecki zlecił i zorganizował zamach. Okazało się jednak, iż śledztwo prowadzone przez amerykański wywiad mogło być ustawione, tak by skierować winę właśnie na ZSRR. Dochodzenie przeprowadzone przez dziennikarkę włoskiego czasopisma „La repubblica” dowodziło, iż za zamachem stała skrajna turecka organizacja terrorystyczna o nazwie „Szare Wilki”.

Do dziś nie wiadomo kto i dlaczego chciał targnąć się na życie papieża Polaka. Wiadomo jednak, że zamach ten nie doszedł do skutku i stał się świadectwem  działania boskiej opatrzności.

10 faktów o Marszałku Józefie Piłsudskim o których nie mieliście pojęcia

Jozef_Pilsudski1

Dziś mija dokładnie 81 od śmierci Józefa Piłsudskiego. Wywodzący się ze środowisk lewicowych dyktator przez jednych uwielbiany i czczony niczym bóstwo dla innych uzurpator, który swoimi wytycznymi doprowadził do upadku II Rzeczpospolitej.

Co by o marszałku nie sądzić, jednego odebrać mu nie można- był jedną z najbardziej wyrazistych postaci w polskiej polityce okresu międzywojnia. Nieprzeciętność Józefa Piłsudskiego wyraża garść ciekawostek i anegdot które pragniemy w tym miejscu przedstawić!

 

  1. Wojskowy, a flejtuch.

Nie jest tajemnicą, że w wojsku o czystość się dba. Każdy kto odbył zasadniczą służbę wojskową potwierdzi, iż czystość munduru jest priorytetem. Gdyby wyższy stopniem wojskowy zobaczył „ufajdany” jedzeniem lub piciem mundur to zapewne wymierzyłby delikwentowi surową karę. Oczywiście to, co dla szeregowca jest powinnością nie dotyczy już marszałka… i nie dotyczyło również Józefa Piłsudskiego. Na mundurach, które ostały się do dziś po Naczelniku można zauważyć całą mozaikę plam po jedzeniu i piciu. Fakt ten może  wynikać z tego, iż marszałek często był zmuszony do „jedzenia w biegu”.

  1. Dowcipniś

Zazwyczaj dyktatorzy kojarzą się większości z ponurymi postaciami o posępnym wyrazie twarzy. Chociaż na pierwszy rzut oka marszałek też takim mógł się wydawać to jednak prawda jest zgoła odmienna. Piłsudski słynął z poczuciach humoru, miał także wielki dystans do samego siebie. Krąży plotka, uwielbiał karykatury… samego siebie.

  1. Poliglota

Marszałek oprócz języka polskiego, doskonale opanował języki rosyjski, niemiecki oraz francuski. Wynika to z tego, iż jego matka kładła wielki nacisk by jej synowie posiadali dobre wykształcenie. Dziwić może jedynie fakt, iż na świadectwie maturalnym najsłabsze oceny Piłsudski miał właśnie… z języków (nie wliczając języka francuskiego)

  1. Miłośnik dymka

Józef Piłsudski był wielkim miłośnikiem tytoniu. Nie palił jednak byleczego. Specjalnie na życzenie marszałka przygotowywano mu odpowiednią mieszankę tytoniu. Na papierosy te popularnie mówiło się „marszałkowskie”.

  1. Jak ojciec

Zwyczajowo uznaje się, iż mówienie komuś na pan / pani wyraża szacunek. W przypadku marszałka było jednak nieco inaczej. Jeśli do któregoś z podwładnych zwracał się w taki sposób, to było jasne że Naczelnik delikwenta nie lubi. Jeśli jednak podwładny marszałka zyskał jego sympatie wtedy był pieszczotliwie nazywany „dzieciakiem”. Mówi się, iż ta forma  zwracania się do żołnierzy sprawiła, że Piłsudski przez wojskowych był uwielbiany.

  1. Nocny marek

Józef Piłsudski bardzo często pracował w nocy. Z tego powodu cierpiała jego żona bowiem marszałek angażował ją wtedy do pracy. Wyglądało to tak, że Piłsudski referował swoje przemyślenia i decyzje, a małżonka skrupulatnie je notowała.

  1. Katolik, luteranin, ateista…

Chociaż Piłsudski był wychowywany w domu, gdzie wyznawano wiarę rzymskokatolicką, był także ochrzczony to jednak w wierze katolickiej nie wytrwał do końca. Po 30 urodzinach zmienił wyznanie na ewangelicko- augsburskie. Nie był to jednak efekt nawrócenia. Decyzja ta była stricte pragmatyczna, marszałkowi chodziło bowiem jedynie o to by móc ponownie wziąć ślub kościelny. (Jak wiadomo w Kościele katolickim rozwodnikom ponownego ślubu udzielić nie można). Samo podejście marszałka do kwestii teologicznych było dość ambiwalentne. Chociaż kultywował tradycje religijną to jednak, przyznawał iż łaska wiary została mu poskąpiona

  1. Miłośnik broni

Umiłowanie do broni palnej w sumie nie powinno dziwić. Marszałek był bowiem był oddany wojsku, a więc obcowanie z pociskami i rewolwerami nie było dla niego niczym wyjątkowym. Inną sprawą jest, że Piłsudski nie był w stanie zasnąć nie mając przy sobie nabitego rewolweru. Ta przypadłość zakończyła się tragedią. Pewnego razu marszałek strzelił bowiem do przechodnia który przechadzał się w pobliżu jego okna.

  1. Herbatnik

Józefa Piłsudskiego bardzo często można było zobaczyć gorącym kubkiem pełnym mocno parzonej herbaty, którą podobno wypijał litrami. Co ciekawe był totalnym przeciwnikiem kawy. Podobno „mała czarna” zupełnie na niego nie działała.

1.  Mówca

Chociaż Piłsudski nie należał do oratorów, a wystąpienia publiczne ewidentnie sprawiały mu kłopot, to jednak, gdy już zabierał głos, to wyrażał się bardzo dosadnie. Wiele jego cytatów do dziś krąży jako „hity internetu”. Wielu uważa, że jego jednozdaniowe sentencje idealnie oddawały obraz polskiej rzeczywistości, a część z nich jest aktualna i dzisiaj.

 

Sanctus_Stanislaus

Św. Stanisław. Najbardziej wojowniczy z patronów Polski.

 

O urodzonym w Szczepanowie Stanisławie można pisać naprawdę wiele. Jego postawa przyczyniła się do zorganizowania od nowa metropolii gnieźnieńskiej. Podjął również działania, które miały na celu ukoronowanie Bolesława Szczodrego, który koniec końców skazał biskupa na śmierć…

 

Święty Stanisław jest głównym patronem Polski. O kanonizację biskupa męczennika zabiegało wiele osobistości średniowiecznej Polski m.in. biskup krakowski Iwo Odrowąż, św. Kinga i Bolesław V Wstydliwy. Stanisław został wyniesiony na ołtarze 8 września 1253 r. przez papieża Innocentego IV. Jego wspomnienie w Kościele obchodzone jest 11 kwietnia, w dniu śmierci męczennika. Jednak w Polsce Uroczystość św. Stanisława przypada 8 maja (podniesienie relikwii w Polsce). W tym roku, z uwagi na Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, jaka wypadła w niedzielę 8 maja, Uroczystość św. Stanisława obchodzimy 9 maja.

 

Historycy nadal toczą batalię o ustalenie daty narodzin św. Stanisława. Zgodnie z tradycją przyjmuje się, iż przyszedł on na świat w 1030 r. w miejscowości Szczepanów. Rodzicom przyszłego biskupa zależało, aby syn uzyskał dobre wykształcenie. Wysłali go zatem do gnieźnieńskiej szkoły katedralnej, a następnie do Francji lub Belgii. Stanisław zasłynął jako kaznodzieja oraz misjonarz Małopolski. Pracował również w kancelarii biskupa krakowskiego Lamberta, który dostrzegając potencjał w młodym Stanisławie, uczynił go swoim następcą. Po śmierci Lamberta został ordynariuszem diecezji, a w 1072 r. za zgodą księcia Bolesława Szczodrego został konsekrowany na biskupa krakowskiego.

 

Biskup jak się patrzy

 

Okres posługi biskupiej Stanisława zaliczany jest do najświetniejszych za panowania dynastii Piastów. Stanisławowi udało się sprowadzić legatów rzymskich, którzy pomagali przy tworzeniu struktur Kościoła katolickiego w Polsce. Niewątpliwe największym sukcesem biskupa było zorganizowanie od nowa metropolii gnieźnieńskiej. Dzięki temu zabiegowi ustały bowiem pretensje metropolii magdeburskiej do zwierzchnictwa nad diecezjami polskimi. Święty Stanisław wspierał także Bolesława Szczodrego w jego staraniach o koronę w 1075 r.  Biskup krakowski bardzo czynnie włączał się w proces ewangelizacji ziem polskich. Wspierał powstawanie i umacnianie klasztorów benedyktyńskich.

 

Śmierć jak kromka chleba…

 

Kilka lat po lobbowaniu na rzecz koronowania Bolesława Szczodrego biskup popadł w konflikt z królem. Powody waśni do dziś owiane są tajemnicą. Według przekazu Galla Anonima, król skazał Stanisława na śmierć z powodu zdrady. Niektóre źródła wskazują, że biskup wspierał swoją działalnością możnowładców, którzy dążyli do zdetronizowania Bolesława Szczodrego. Przekaz, który najsilniej umocnił się w tradycji, podaje, iż Stanisław upominał króla za niewłaściwe postępowanie wobec poddanych oraz za publiczne prowokowanie do zgorszenia. W kronikach Mistrza Wincentego, możemy odnaleźć informację o tym, iż biskup groził Bolesławowi klątwą oraz ekskomuniką. Ostatecznie konflikt zakończył się… Męczeńską śmiercią biskupa Stanisława.

Silny za życia, niezniszczalny po śmierci

 

Kult św. Stanisława rozpoczął się w momencie przeniesienia jego relikwii w 1088 r. do katedry krakowskiej. W późniejszym czasie powstała nawet legenda łącząca rozbicie dzielnicowe z rozczłonkowaniem ciała biskupa. Rozbicie dzielnicowe państwa polskiego miało być karą za czyn świętokradczy, bowiem za taki uważano zamordowanie biskupa. Wierni przez wiele lat oczekiwali cudu zjednoczenia państwowego, który miał się dokonać za wstawiennictwem św. Stanisława, jako patrona zjednoczenia. Ostatecznie ziemie polskie zostały złączone przez Władysława Łokietka w 1320 r.

3 maja – dzień, w którym uchwalono światły dokument

Konstytucja_3_MajaDziś 3 maja – świętujemy uchwalenie pierwszej nowożytnej konstytucji w Europie. Mimo że wielu historyków twierdzi, iż nasz kraj był drugi po Kostaryce, to jednak oficjalnie to właśnie Polska w 1791 roku była pierwsza, a druga na świecie po Stanach Zjednoczonych. 255 lat temu król Stanisław Augusta Poniatowski w katedrze św. Jana zaprzysiągł jeden z najbardziej światłych dokumentów w naszej historii.

Uroczyste obchody tego święta będą odbywać się w zasadzie w całym kraju, zaś dzień ten jest oficjalnie wolny od pracy. Warto wiedzieć, że za święto uznano go już 5 maja 1791 roku, czyli dwa dni po uchwaleniu konstytucji.

3 maja to także święto w Kościele katolickim w Polsce. To właśnie dzisiaj obchodzona jest liturgiczna uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.

Pierwszy maja – Święto Pracy

10517517_906365832758005_3530279726256249107_nDziś większość krajów na świecie obchodzi Święto Pracy. 1 maja został ustanowiony datą szczególną w 1889 r., aby uczcić wydarzenia z 1886 roku, podczas których robotnicy ze Stanów Zjednoczonych wyszli na ulice, aby walczyć o 8-godzinny dzień pracy. W naszym kraju dzień ten został zapisany jako święto państwowe w 1950 roku, czyli 61 lat później. Obecnie obchodzimy go znacznie mniej uroczyście niż dawniej – 1 maja był najważniejszym świętem państwowym w czasach PRL.

Warto wiedzieć, że dzisiejszy dzień to także święto religijne. Właśnie dziś w Kościele katolickim obchodzone jest wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika – zostało ono ustanowione przez papieża Piusa XII, aby podkreślić godność i duchową rolę pracy w życiu i rozwoju człowieka.

Nie zapominajmy też, że dzisiaj mija 12 lat, odkąd nasz kraj przystąpił do Unii Europejskiej.

Wspomnienie św. Wojciecha, głównego patrona Polski oraz patrona archidiecezji gnieźnieńskiej

filip

Wspomnienie Świętego Wojciecha – czyli historia o tym jak męczeńska śmierć przyczyniła się do budowania potęgi państwa

23 kwietnia w Kościele obchodzimy wspomnienie św. Wojciecha, głównego patrona Polski oraz patrona archidiecezji gnieźnieńskiej. Ten czeski duchowny zasłynął próbą chrystianizacji Prusów i męczeńską śmiercią jaką poniósł z rąk pogan, co paradoksalnie podniosło rangę Polski na arenie międzynarodowej. Zacznijmy jednak od początku…
Podejrzewa się, iż Wojciech na świat przyszedł w Libicach ok. 956 r. Początkowo jego rodzice planowali, aby ich syn pozostał rycerzem, jednakże wątła postura oraz chorowitość nieco pokrzyżowały te plany. Ostatecznie młody Wojciecha wstąpił do zakonu. Święcenia kapłańskie przyjął w 981 r. Warto wiedzieć, iż nauki pobierał w szkole Oktryka, która uchodziła wtedy za jedną z najlepszych szkół w Niemczech.
Po powrocie do ojczystych Czech i śmierci praskiego biskupa Dymitra, Wojciech stanął na czele diecezji praskiej, mimo iż nie osiągnął wieku episkopalnego, czyli 30 lat. Młodego biskupa już od najmłodszych lat charakteryzowała olbrzymia gorliwość wiary oraz bezkompromisowy język, który niekiedy prowadził do konfliktów z wiernymi. Z tego właśnie powodu w 989 roku zrzekł się urzędu biskupa Pragi.

Pielgrzym i misjonarz

Wojciech miał w sobie żyłkę wagabundy, dlatego niedługo po zrzeczeniu się stanowiska chciał udać się na pielgrzymkę do Jerozolimy. Wpierw jednak trafił do klasztoru na Monte Cassino, a tam za namową greckiego pustelnika Nila wstąpił do benedyktynów.
W 992 roku powraca jednak do Pragi, rozpoczyna jednocześnie działalność misyjną na terenach Węgier oraz Słowacji. Jego gorliwe, płomienne krzewienie chrześcijaństwa spotyka się jednak z oporem, doprowadzając do konfliktów z pogańskim dworem Arpadów.
Wojciechowi trzeba  oddać, że chociaż większość jego misji chrystianizacyjnych kończyło się fiaskiem, to jednak udało mu się nawrócić i udzielić chrztu św. Stefanowi, królowi Węgier. Biskup zasłyną również obroną chrześcijańskich niewolników, którzy byli głównie słowiańskiego pochodzenia.

Wojciech a sprawa polska

Burzliwy charakter Wojciecha sprowadzał na niego coraz więcej kłopotów. Szczęśliwie był on zaprzyjaźniony z Ottonem III, którego poparcie pozwoliło mu wyjść obronną ręką z większości problemów. To właśnie za sprawą cesarza wyruszył głosić Ewangelię na dwór Bolesława Chrobrego. W Polsce jego misja miała na celu chrystianizację Wieletów oraz Prusów. Dzięki niewielkiemu wsparciu króla Polski Wojciech w charakterystyczny dla siebie sposób głosił słowo Pana. Jednocześnie radykalnie pozbywał się wszystkich symboli pogańskich. Działalność misyjna Wojciecha na terenie Prus nie spotkała się jednak z uznaniem tubylców. Biskup nie znał bowiem ich języka. Jedna ze słynniejszych historii mówi, że w czasie pobytu na jednej z wysp nadbrzeżnych doszło do spotkania z pruskimi rybakami, którzy próbowali się z nimi porozumieć. Gdy obcy nie potrafili powiedzieć nic zrozumiałego, jeden z Prusaków uderzył Wojciecha wiosłem w plecy. Biskupa to jednak nie zniechęciło. Wynajął tłumacza, dalej objaśniając zasady chrześcijaństwa. Prusom jednak nowa wiara nie przypadła do gustu, z tego powodu nakazali Wojciechowi opuścić ich ziemie. Czeski biskup nie należał do ludzi ustępliwych i dalej prowadził swoją misję.
Po odprawieniu Mszy Świętej Wojciech wraz z towarzyszami odpoczywał w okolicach pruskiego grodu granicznego Chollin, tu zostali zaatakowani przez wojów, którym przewodził pogański kapłan zwany Sicco. Święty Wojciech jako dowódca misji został zabity, a jego głowa trafiła na pal jako przestroga dla kolejnych misjonarzy.

Śmierć warta miliony

Biskup Wojciech nie żyje, można by zatem pomyśleć, iż jego misja zakończyła się niepowodzeniem. Jednak jak to często w życiu bywa, niektórzy dopiero po śmierci zyskują uznanie. Tak było właśnie w przypadku Wojciecha.
Zabity przez innowierców Wojciech stał się bowiem męczennikiem Kościoła. Bolesław Chrobry wykupił ciało biskupa, płacąc za nie tyle srebra, ile ważyło ciało męczennika. Zwłoki przewieziono następnie do Gniezna i tam pochowano. W roku 1000 z pielgrzymką do Gniezna przybył Otton III. W trakcie tej wizyty doszło do założenia metropolii arcybiskupiej, której św. Wojciech został patronem, stając się przy tym pierwszym patronem Polski.
To wydarzenie przeszło do historii jako zjazd gnieźnieński i przyczyniło się do powstania w Polsce niezależnej od Niemiec archidiecezji.