W drodze do świętości – św. Barnaba

St-barnabé-veronese-rouen
O ileż to kamieni poraniliśmy nasze stopy, ileż razy palec rozbiliśmy o wystające z ziemi korzenie? Trudne i wyboiste są nasze drogi życiowe, a w dodatku musimy wybrać, którą ścieżką pójść. Przed takim dylematem stanął Józef, Żyd mieszkający na Cyprze. Znamy go pod imieniem Barnaba. Dobrze się mu powodziło i pewnie dożyłby starości we względnym dostatku. Ale czy w życiu liczy się wegetacja, bylejakość, życie dla życia, bo tak wypada?… Barnabie to nie wystarczało. Gdy poznał naukę Chrystusa, postanowił poświęcić się temu, co jest najważniejsze, co daje mu szczęście. Sprzedał pole, a uzyskane w ten sposób pieniądze przekazał Apostołom. Zmienił wszystko, radykalnie odciął się od dawnego życia i w ten sposób wkroczył w Dzieje Apostolskie.

Ścieżka, którą kroczył Barnaba, zbiegła się z życiową drogą innego radykalnie nawróconego człowieka, św. Pawła. Barnaba jako jedyny zaufał Pawłowi. A o zaufanie nie było łatwo. Przed nawróceniem Paweł (wówczas Szaweł z Tarsu) budził w chrześcijanach strach. Pałał do nich czystą nienawiścią, tropił ich niczym pies gończy, który zwietrzy posokę. To on był obecny przy ukamienowaniu św. Szczepana, to on zmierzał do Damaszku w celu wyłapania tamtejszych chrześcijan. W tej drodze doznał wizji, która wszystko zmieniła. Otworzyły się mu oczy i ujrzał drogę, którą powinien kroczyć. Wielkim aktem odwagi św. Barnaby było uwierzenie zapewnieniom Pawła i wprowadzenie go, niedawnego wroga chrześcijan, do wspólnoty Kościoła.

Razem dokonali wielkiego dzieła. Ewangelizowali pogan. Wielu z nich dzięki Barnabie i Pawłowi wkroczyło na właściwe ścieżki. W pierwszą misję ewangelizacyjną udali się oni na Cypr i do Azji Mniejszej. W podróż zabrali Jana zwanego Markiem (przyszłego Marka Ewangelistę).

Barnaba po raz wtóry powrócił na Cypr. Była to ostatnia jego podróż, w dodatku usłana kamieniami. Tu w 61 roku poniósł śmierć męczeńską poprzez ukamienowanie. I można byłoby w tym miejscu postawić kropkę, jak zwykle się to robi, gdy życie dobiega kresu. Bo cóż można napisać, gdy człek doszedł do kresu swej drogi? A koniec Barnaby z pewnością był bolesny. Czy przyciśnięty stertą kamieni, zastanawiał się nad swoim wyborem? Czy liczył w myślach pieniądze, które uzyskał ze sprzedaży pola, a które przekazał Apostołom? Czy rozpamiętywał każdy siniak i ranę na jego ciele, które pojawiały się od uderzenia kamieniami? Sądzę, że nie! Jego wiara była niezłomna, wszak nie ugiął się przed oprawcami. Wiedział, że wybrał dobrze, wszak kroczył w kierunku, który sam wybrał.

Król, królowa i dwa nagie miecze

Jadwiga_by_Bacciarelli

Wiele bajek opowiada o księżniczkach zamkniętych w wysokiej wieży, czekających z utęsknieniem na rycerza, który wybawiłby je z opresji. Historie te kończą się zazwyczaj tak samo: po oswobodzeniu pięknej białogłowy rycerz i księżniczka żyją długo i szczęśliwie. Jakże sielskie wydaje się życie księżniczek… Czekają czas jakiś w zamknięciu, jak gdyby dorastały do poznania miłości swojego życia, pięknego księcia, który rumaka ma rączego, zbroję błyszczącą, a pewnie i miecz sporawej długości. A na pewno biegle włada swoim potężnym orężem. Ale to tylko bajki. Prawda nie wyglądała tak cukierkowo. Weźmy za przykład jedną z najwybitniejszych naszych monarchiń, królową Polski, Jadwigę.

Niewiele wiemy o najwcześniejszych latach jej dzieciństwa. Urodziła się prawdopodobnie w 1374 roku, choć niektóre źródła podają rok 1373. Była córką króla Węgier i Polski Ludwika Andegaweńskiego. Już w 1378 roku Jadwigę zaręczono z ośmioletnim wówczas Wilhelmem Habsburgiem. Wydarzeniu temu towarzyszyła uroczysta ceremonia. Taka praktyka może się wydawać dla nas co najmniej dziwna, ale w średniowiecznej Europie była często stosowana. Szczególnie w przypadku aranżowanych ślubów rodzin królewskich tak wczesne zaręczyny stanowiły normę. Zgodnie z przyjętą tradycją narzeczeni mieli zawrzeć ślub i skonsumować swój związek po uzyskaniu wieku dojrzałości, co w średniowiecznych standardach wynosiło 12 lat dla kobiety i 14 lat dla mężczyzny.

Do ślubu Jadwigi z Habsburgiem jednak nie doszło. Czy to Jadwiga podała czarną polewkę kandydatowi do jej ręki? Nic podobnego, choć polewka była. Podali ją polscy możni, którzy obrali Jadwigę królem Polski. Tak, królem, a nie królową! W średniowieczu gender i poprawność polityczna nie funkcjonowały. Król znaczył więcej niż królowa, toteż Jadwiga królem została. Gdy objęła tron polski, problemem stało się jej aranżowane małżeństwo z Habsburgiem. Polacy obawiali się tego Austriaka. Dostrzegli lepszego kandydata do ręki królowej (i korony!), może nie z perspektywy Jadwigi, ale na pewno lepszego dla państwa. No cóż, monarchini musiała poświęcić swoje szczęście osobiste dla dobra kraju. Ale czy z Wilhelmem byłaby szczęśliwa? Tego nie wiadomo. Ponoć na wieść o nowym kandydacie do jej ręki, młodziutka królowa miała próbować wyrąbać toporem bramę wawelską, aby uciec przed ożenkiem i rzucić się w objęcia Wilhelma. Nic nie wiemy o jego rumaku ani o sprawnościach szermierczych, możemy jedynie przypuszczać, że miecz miał sporawy, a i pewnie wytworny, wypróbowany na niejednym ciele, ale to tylko przypuszczenia. Więc czy na pewno Jadwiga aż taką namiętnością pałała do Austriaka, aby toporem torować sobie drogę do niego? Można w to powątpiewać. Wilhelm natomiast do śmierci Jadwigi nie pojął innej żony, dopiero jak Królowa zmarła ożenił się z Joanną, przyszłą królową Neapolu. Ale czy zwlekał z małżeństwem z powodu miłości do Jadwigi, czy z wyrachowania, licząc na objęcie korony Polski, tego nie wiemy. Możemy powątpiewać, czy w sercu tego cwanego Austriaka dziecięca miłość paliła się prawdziwym żarem. Więc raczej z tego związku miłości by nie było, tylko czysty interes.

Kim miał być nowy wybranek Jadwigi? Srogi Litwin, dużo starszy od młodziutkiej królowej. Na imię było mu Władysław Jagiełło. Ta wytworna Węgierka pewnie łamała sobie język wypowiadając jego imię. Dzieliło ich prawie wszystko. On pochodził z dzikiego kraju, ona z centrum kulturalnego ówczesnej Europy, on poganin, który niedawno nawrócił się na chrześcijaństwo, ona żarliwa chrześcijanka, on surowy w obejściu, ona wytworna dama… Różnic można by mnożyć. Pewnie dlatego wielu historyków usiłuje unieszczęśliwić Jadwigę w tym związku. Ale chyba pożycie nie układało się aż tak źle. No i Władysław nie był tak straszny jak go niektórzy malowali. Przez nieżyczliwych mu dworzan z otoczenia królowej przyrównywany był do niedźwiedzia, mawiali oni, że cały porośnięty jest gęstym włosiem… A to chyba najdelikatniejszy z zarzutów, który miał zdyskredytować Jagiełłę w oczach Jadwigi.

Jadwigę i Władysława połączyła racja stanu, a nie miłość, jaka zwykle rozpala się wielkim płomieniem pomiędzy bajkowymi księciem i księżniczką. Można powiedzieć, że ich małżeństwo było interesem korzystnym dla Polski i Litwy. A czy małżonkowie byli szczęśliwi? Trudno to stwierdzić, ale z całą pewnością pożycie układało się im poprawnie, skoro Jadwiga zaszła w ciążę. Niestety ten najradośniejszy moment w życiu rodziców, jakim są narodziny dziecka, przerodził się w osobisty dramat Jadwigi i Władysława. Tuż po porodzie zmarła ich córka, a w kilka dni później odeszła z tego świata królowa Jadwiga. Jagiełło przywdział żałobę.

Życie Jadwigi w niczym nie przypominało żywota bajkowych księżniczek: rycerz nie taki, jakiego można sobie wymarzyć, miecz pewnie poszczerbiony miał, wszak brał udział w niejednym podboju, życie królowej zbyt krótkie i tragicznie zakończone. Ale jednak jej żywot miał wielkie znaczenie. Po jej śmierci lud otoczył ją kultem, a w 1997 roku Jan Paweł II kanonizował ją. Święta Jadwiga jest patronką Polski i apostołką Litwy.

1 czerwca – Dzień Dziecka!

gift-553143_1280

Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia. Janusz Korczak

Gdzie produkuje się dziurki od guzików? Dlaczego czarna krowa daje białe mleko? Czy wieczne pióra są wieczne? Jak duży jest świat? Czy ptasie mleczko pochodzi od ptaków? Dlaczego woda jest mokra? Te i wiele innych pytań stawianych przez dzieci z perspektywy dorosłych mogą wydawać się niezbyt mądre. A przecież są one naturalnym elementem dziecięcego świata. Nasi milusińscy nie obawiają się dociekać prawdy. Dla nich wszystko jest nowe, nieznane i jeszcze nieodkryte. Z naturalną ciekawością poznają świat, stojąc przed nim bez kompleksów i z odwagą  zadają pytania nawet o najprostsze rzeczy. Może dorosłym wszystko wydaje się łatwe i oczywiste, bo kiedyś się tego nauczyli, bo zdobyli doświadczenie. A dziecko wobec otaczającego je świata zajmuje najbardziej chwalebną postawę, jest to postawa godna najmędrszego filozofa. Tak, dzieciństwo to czas filozofowania. W oczach Zosi, Ani, Jacka i Adasia… można odkryć Platona czy Arystotelesa. Dziecięcej zadumy nad światem pozazdrościć może niejeden mędrzec.

Trzeba mieć odwagę i ciekawość świata, aby zadać pytanie o to, skąd biorą się cętki na grzbiecie geparda albo dlaczego śnieg jest biały. Dorastając często tracimy tę odwagę. Boimy się pytać, aby nie uznano nas za głupców, nieuków lub w najlepszym przypadku za ludzi niemających swojego zdania. Ale dlaczego? Kto powiedział, że od razu powinniśmy, a nawet musimy, wiedzieć wszystko. Niczego nie musimy, do niczego nie jesteśmy zobligowani. Może tylko do jednego: poszukiwania wiedzy. A to poszukiwanie wiąże się ze stawianiem pytań, dotyczących nawet najprostszych rzeczy. Bo to, co jednym wydaje się banalne, przed innymi odkrywa fascynujący świat nowych możliwości. To widzą dzieci, gdy biorą do ręki kawałek drewna. Staje się on w ich wyobraźni mieczem, którym pokonują groźnego smoka, lub kosmicznym pojazdem lecącym do odległej galaktyki. Nie inaczej jest z artystą, który w kawałku drewna widzi przyszłą rzeźbę. Dzieci dzięki swojej wyobraźni są małymi artystami.

Dzień Dziecka powinien nam przypomnieć o naszym dzieciństwie. O tym, jak poznawaliśmy świat. Każdemu z nas należy się chwila na filozoficzną zadumę, czas na realizację naszych możliwości, na puszczenie wodzy wyobraźni.

Życzymy Wam, drogie Dzieci, abyście mogły dalej bez skrępowania poznawać świat i zadawać nawet najdziwniejsze pytania. W pobudzaniu wyobraźni dziecka niezwykle ważną rolę odgrywa lektura, dlatego życzymy Wam także, abyście miały wiele czasu na czytanie dobrych książek.

Miłośnicy Literatury na narodowym. Warszawskie Targi Książki 2015 za nami

IMG_1224
W niedzielę 17 maja zakończyła się 6. edycja Warszawskich Targów Książki. W tym roku odbyły się one pod znakiem literatury francuskiej. Francja jako gość honorowy Targów pokazała najlepsze swoje oblicze.
Èric-Emmanuel Schmitt, jeden z poczytniejszych francuskich pisarzy, Pierre Lemaitre, król kryminałów znad Sekwany, czy Bernard Werber w mistrzowski sposób łączący elementy futurologii, biologii i duchowości, to jedno z wielu intrygujących twarzy literatury francuskiej. Czytelnicy mogą odnaleźć w niej różnorodne obrazy rzeczywistości mieniące się różnorakimi barwami i wartościami.

Każdy miłośnik literatury, nie tylko rozczytany w książkach spadkobierców Victora Hugo i Marcela Prousta, znalazł podczas Targów coś ciekawego dla siebie. Setki nowości wydawniczych, tysiące znanych i mniej znanych tytułów, białe kruki i perełki literatury – wszystko to było na wyciągnięcie ręki.

Na spotkanie ze słynnym psychologiem, a zarazem zręcznym pisarzem Philipem Zimbardo przyszły tłumy ludzi ciekawych jego śmiałych teorii. Zimbardo zaprezentował książkę pt. Gdzie ci mężczyźni, w której poddał analizie kryzys męskości we współczesnym świecie. Według niego wzorzec ojca zanika, a mężczyźni zmieniają się w chłopców zafiksowanych na pornografii i grach video. Słynny psycholog wysunął postulat przeprowadzenia głębokich reform, szczególnie w edukacji, które mogłyby uratować męskość współczesnych mężczyzn. A do Polaków skierował prośbę, aby częściej się uśmiechali :)

Poza Philipem Zimbardo „mole książkowe” miały możliwość spotkania się z wieloma innymi twórcami literatury i kultury oraz naukowcami. Czytelnicy mogli porozmawiać ze swoimi ulubionymi pisarzami i uzyskać autograf na pamiątkę spotkania. Na targach pojawiło się blisko 800 autorów z Polski i ze świata, wśród nich: Svietłana Aleksijewicz, Göran Rosenberg, Drauzio Varella, Rotraut Susanne Berner, Julia Hartwig, Józef Hen, Ewa Lipska, Zygmunt Miłoszewski, Janusz Rudnicki, Olga Tokarczuk i wielu innych.

Sądząc po reakcjach ludzi odwiedzających Targi, można powiedzieć, że zakończyły się one pełnym sukcesem. Potwierdzają to malujące się na twarzach uśmiechy po uzyskaniu autografów od ulubionych autorów albo radość, gdy czytelnicy trzymali w rękach intrygujące ich książki. Takie widoki dla twórców literatury i wydawców są bezcenne. Dla naszych czytelników staramy się, aby każda książka była niczym drzwi do krainy wyobraźni. Warto wspiąć się po książkę z najwyższej półki.

Warszawskie Targi Książki

logowtk
EURO 2012, czyli Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, które odbyły się w 2012 roku, było jednym z ważniejszych wydarzeń sportowych w naszym kraju. Najznamienitszych piłkarzy gościły cztery polskie areny, a wśród nich palmę pierwszeństwa dzierżył niewątpliwie Stadion Narodowy w Warszawie. Monumentalna budowla nadal przyciąga wzrok warszawiaków i turystów odwiedzających stolicę naszego kraju. W tym momencie niejeden czytelnik zapewne przerwie lekturę i odda się refleksji: dlaczego blog wydawnictwa, instytucji związanej z książkami, zaczyna się w tak nietypowy sposób, od tematyki sportowej… Odpowiedź okazuje się prosta. Już dzisiaj na Stadionie Narodowym rozpoczynają się Warszawskie Targi Książki, jedna z największych w Polsce imprez przeznaczonych dla miłośników dobrej lektury. Wydarzenie będzie trwać aż do niedzieli 17 maja.

Proszę o wybaczenie następującego banału, bo truizmem staje się powiedzieć, że francuska twórczość pisarska jest niezwykle ciekawa i intrygująca. Literatura ta wymyka się schematyzacji i nie podlega prostym ujednoliceniom. Szczególnie współczesna książka francuska zaskakuje czytelnika różnorodnością wątków, nieszablonowym podejściem do opisywanego tematu oraz mnóstwem głosów przedstawiających różnoraki obraz świata. Biorąc pod uwagę walory książek następców Victora Hugo, Aleksandra Dumasa, Emila Zoli nie dziwi nikogo fakt, że organizatorzy szóstej edycji Warszawskich Targów Książki postanowili zwrócić oczy polskich czytelników na nowości wydawnicze rodem znad Sekwany.

W tym roku akces do Warszawskich Targów Książki zgłosiło ponad 850 wystawców, w tym 600 polskich i ok. 250 zagranicznych. Oprócz gości z Francji na Targach nie zabraknie wystawców z Australii, Austrii, Belgii, Czech, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych, Włoch, a nawet Iranu i Iraku. Każdy miłośnik literatury znajdzie coś dla siebie. Beletrystyka, literatura naukowa i popularnonaukowa, encyklopedie, albumy, poradniki, komiksy, fantastyka czy multimedia to tylko część tego, co czeka na gości odwiedzających Targi. Czytelnicy zyskują również możliwość spotkania z ulubionymi autorami. Blisko 800 twórców poświęci swój czas, aby móc porozmawiać z miłośnikami literatury.

Organizatorzy Targów nie zapomnieli o najmłodszych. Specjalnie dla nich przewidziane są ciekawe i miłe atrakcje. Dzieci będą miały możliwość wzięcia udziału w animacjach literackich, warsztatach i przestawieniach, a także będą mogły posłuchać książek czytanych specjalnie dla nich.

Warszawskie Targi Książki to nie tylko sposobność do zorientowania się w tym, co w „stronach książki piszczy”. Przegląd nowości wydawniczych sprzyja ich ocenianiu, nic więc dziwnego, że podczas Targów rozstrzygniętych będzie kilka konkursów – a wśród nich 55. edycja Konkursu Najpiękniejsze Książki Roku zorganizowanego przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek. Do tego konkursu zgłosiliśmy kilka naszych książek wydanych w 2014 roku. Wśród nich znalazły się: Kolęduj z Natalią, Którędy do Nieba? Drogowskazy Świętego Jana Pawła II oraz Wielka księga modlitw. Liczymy, że któraś z nich została dostrzeżona przez szanowne jury. Sami możecie ocenić, czy są to najpiękniejsze książki 2014 roku 😉

Co z tą konstytucją?

flag-441338_1280
Jeśli chcielibyśmy przeprowadzić wśród Polaków ankietę na temat znajomości dat historycznych, zapewne rok bitwy pod Grunwaldem czy data przyjęcia przez Polskę chrztu byłyby najczęściej wskazywane przez naszych rodaków. Ciekawe, które miejsce w tym rankingu zajęłaby data 3 maja 1791 roku? Chyba nikomu nie trzeba przypominać, że w tym dniu w Polsce świętujemy triumf ducha patriotyzmu, postępowej reformy i chęci naprawy ustroju państwa. Wobec zagrożenia ze strony Cesarstwa Rosyjskiego postępowi i przejęci dobrem narodu mężowie stanu odważyli się na historyczny krok, uchwalili pierwszą w Europie, a drugą na świecie nowoczesną konstytucję.

Jednak nasuwa się pytanie, czy polska konstytucja rzeczywiście była pierwszą przyjętą w Europie tego typu ustawą zasadniczą? Nie wszyscy historycy podzielają tę opinię. Część badaczy za pierwszą konstytucję uznaje uchwaloną w 1755 roku ustawę zasadniczą Republiki Korsykańskiej. Ustawa ta przetrwała 14 lat, do czasu kiedy Francja podbiła Korsykę w 1769 roku. Ten fakt wcale nie umniejsza znaczeniu naszej konstytucji. Niewątpliwie była ona aktem prawnym o przełomowym znaczeniu. Polska w dniu uchwalenia Konstytucji 3 maja zyskała miano ostoi demokracji i europejskiego prekursora nowoczesnych idei. Niestety – reformy, które miały na celu naprawę ustroju Rzeczypospolitej, spotkały się z negatywnym przyjęciem ze strony sąsiednich państw. Szczególnie caryca Katarzyna II chciała utrzymać wewnętrzny ferment i słabość naszego kraju. W sukurs Rosji przyszły Prusy, które dostrzegły swój interes w utrzymaniu słabości Rzeczypospolitej. Uchwalenie konstytucji zapewne uraziło zarówno dumę samej carycy, jak i dumę narodową imperialnej Rosji. Na interwencję carskiej armii nie trzeba było długo czekać. Wojna polsko­rosyjska z 1792 roku oraz zdradzieckie działanie konfederatów targowickich doprowadziły do upadku konstytucji i cofnięcia zmian, które wprowadziła. Spekulowanie, co by było, gdyby twórcy ustawy lepiej przygotowali się na rosyjską ofensywę, pozostaje w gestii fantastyki historycznej.

Pamięć o Konstytucji 3 maja przekazywana kolejnym pokoleniom podtrzymywała w narodzie ducha wolności. Wszelkie próby upamiętnienia daty 3 maja 1791 roku spotykały się z represjami ze strony władz zaborczych. Dopiero w wolnej Polsce dzień ten obchodzony był jako święto narodowe. Godnym podkreślenia jest fakt, iż zarówno carska Rosja, jak i komunistyczny ZSRR dokładały wszelkich starań, aby zatrzeć w Polakach pamięć o Konstytucji 3 maja. Nie bez przypadku obchody tego święta w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zostały zakazane. Władze komunistyczne oficjalnie zniosły to święto ustawą z 18 stycznia 1951 roku. Dopiero ustawa z 6 kwietnia 1990 roku przywróciła Święto Narodowe Trzeciego Maja. Obecnie mamy możliwość nieskrępowanego obchodzenia tej uroczystości. Nie bójmy się okazywać naszych uczuć patriotycznych. Konstytucja 3 maja przypomina o naszej pięknej historii. Niewiele narodów może poszczycić się tak chlubnymi dziejami jak nasze.

XXI Targi Wydawców Katolickich w Warszawie – podsumowanie

20150416_130545_resized_1
Dziękujemy!
XXI Targi Wydawców Katolickich w Warszawie już za nami. Wróciliśmy do swoich biurek, ale jeszcze żyjemy tym wydarzeniem. Robimy podsumowania, zbieramy wrażenia i już przygotowujemy się na kolejne książkowe targi.

A to wszystko dzięki Wam, naszym czytelnikom! Jesteście fantastyczni. Byliście z nami, nie szczędziliście słów pochwał dla naszych książek i naszej pracy, z niejednym z Was miło porozmawialiśmy przy naszym stoisku. Daliście nam wiele cennych wskazówek i dobrych rad, z których na pewno skorzystamy.

Podsunęliście wiele ciekawych pomysłów na nowe publikacje. Jesteście naszą inspiracją i po takich spotkaniach wiemy, że warto, że doceniacie nasze starania. Bardzo Wam dziękujemy, że jesteście z nami!

Targi Wydawców Katolickich w Warszawie

11136797_442868245887619_1753884592_n
Czytelnicy w dalszym ciągu chętnie sięgają po książki katolickie. Dowodem na to są odbywające się każdego roku w Warszawie Targi Wydawców Katolickich. W tegorocznej edycji tego „święta” książki religijnej weźmie udział ponad stu wystawców, w tym Wydawnictwo Sfinks.

Znajdą nas Państwo na stoisku numer 1, zaraz przy wejściu do Arkad Kubickiego.  Specjalnie dla gości Targów i dla wszystkich miłośników książek przygotowaliśmy bardzo atrakcyjne oferty. Będą Państwo mogli nabyć m.in. publikacje o Świętym Janie Pawle II, papieżu Franciszku czy też ekskluzywnie wydane modlitewniki. A to tylko część tego, co możemy zaoferować… Nie zapomnieliśmy o najmłodszych czytelnikach. Rodzice znajdą dla swoich milusińskich wiele ciekawych i pouczających publikacji. A wszystko to w bardzo niskich cenach! Nie przegapcie okazji!

Na naszym stoisku czekają na Państwa miłe niespodzianki, m.in długopisy z logo naszego wydawnictwa oraz bony rabatowe. Dzieci otrzymają zawieszki z Aniołem Stróżem dziecka i kolorowe naklejki.

Zapraszamy w dniach 16-19 kwietnia br. do Warszawy. Czekamy na Państwa na stoisku numer 1!

O samych targach więcej można przeczytać tutaj.

Niedziela Miłosierdzia Bożego

church-498525_1280
Jeśli mielibyśmy dokonać rankingu najczęściej tłumaczonych polskich książek, która znalazłaby się na pierwszym miejscu? Zapalonym czytelnikom zapewne przychodzą na myśl dzieła Mickiewicza, Witkacego czy może Miłosza lub Szymborskiej… Odpowiedź jest zaskakująca… Okazuje się, że według zestawienia, jakiego dokonał jeden z popularnych tygodników katolickich, najczęściej tłumaczoną książką polskiego autora nie jest dzieło noblisty czy też publikacja wchodząca w skład kanonu lektur szkolnych, a Dzienniczek siostry Faustyny Kowalskiej. Książka, która wyszła spod pióra świętej, została przetłumaczona na tak egzotyczne dla nas języki jak koreański, maltański, na języki, którymi posługują się mieszkańcy Amazonii czy najdalszych zakątków Afryki. Każdego roku publikacja jest wznawiana.

Święta siostra Faustyna od 1934 do 1938 roku dostąpiła wielu prywatnych objawień, w których Chrystus polecił jej rozpropagowanie kultu Miłosierdzia Bożego. Dzienniczek jest zapisem duchowych doświadczeń autorki. Z objawień wynika, że Miłosierdzie jest Bożym przymiotem nieograniczonym i powszechnym, dostępnym wszystkim ludziom, szczególnie grzesznikom.

Jak zwykle bywa, początki są trudne. Również krzewienie kultu Miłosierdzia Bożego nie było łatwe. Szczególnie mocno zaangażował się w to dzieło ks. Michał Sopoćko, spowiednik i powiernik siostry Faustyny. W latach 30. XX wieku podjął on dzieło szerzenia kultu Miłosierdzia w kościołach wileńskich. W czasie II wojny światowej dzięki Polakom, którzy nie mogli wrócić do okupowanej ojczyzny, świat poznał ten kult. Po wojnie Episkopat Polski podjął zabiegi w Stolicy Apostolskiej w celu wprowadzenia święta Miłosierdzia Bożego. Starania te nie przyniosły jednak spodziewanego rezultatu. W czasie trwania pontyfikatu Jana Pawła II podjęto próby ustanowienia Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Sam Papież-Polak był gorącym orędownikiem tego kultu. Druga z jego encyklik, Dives in misericordia (z łac. Bogaty w miłosierdzie), stanowi teologiczne pogłębienie kultu Miłosierdzia głoszonego przez siostrę Faustynę.

Po gruntownych badaniach Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zezwoliła na obchodzenie kultu Miłosierdzia Bożego w polskich kościołach. Pozwoliło to Janowi Pawłowi II na ogłoszenie drugiej Niedzieli Wielkanocnej Niedzielą Miłosierdzia Bożego. Święto to jest mocno związane z osobą Papieża-Polaka. Zarówno beatyfikacja Jana Pawła II w 2011 roku, jak i jego kanonizacja w 2014 roku odbyły się w Niedzielę Miłosierdzia Bożego.

Miłosierdzie – obok świętości i sprawiedliwości – jest jednym z najważniejszych przymiotów Boga. Obejmuje ono wszystkich ludzi. W Dzienniczku możemy przeczytać: „Otworzyłem swe serce jako żywe źródło miłosierdzia, niech z niego czerpią wszystkie dusze życie, niech się zbliżą do tego morza miłosierdzia z wielką ufnością”. W tym roku Niedziela Miłosierdzia Bożego przypada 12 kwietnia. Każdy z nas może dobrze wykorzystać ten dzień, wystarczy tak niewiele – zaufać…