Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

Danuta Siedzikówna pseudonim „Inka”. Urodziła się 3 września 1928 roku w Guszczewinie. Gdy jej matka została zamordowana przez funkcjonariuszy Gestapo za współpracę z polskim podziemiem, Danuta wraz z siostrą wstąpiła w szeregi Armii Krajowej. W czerwcu 1945 roku została aresztowana przez NKWD i UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Została uwolniona podczas transportu do siedziby Urzędu Bezpieczeństwa w Białymstoku przez żołnierzy  5. Wileńskiej Brygady AK. Następnie przystąpiła do oddziału dowodzonego przez majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” i rozpoczęła służbę jako sanitariuszka pod pseudonimem „Inka”. Uczestniczyła w walkach z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa (UB, MO i KBW). Udzielała pomocy również rannym milicjantom. W czerwcu 1946 roku została wysłana do Gdańska w celu zakupu lekarstw i innych niezbędnych środków medycznych. Tu aresztowali ją funkcjonariusze UB.
„Inka” została poddana bardzo brutalnemu przesłuchaniu, była bita i poniżana przez funkcjonariuszy UB. Pomimo tortur śledczym nie udało się wydobyć od niej informacji, które zdekonspirowałyby członków Brygady Wileńskiej AK. Do końca chroniła swoich towarzyszy broni. Jeszcze przed wydaniem wyroku było pewne, że zostanie skazana na karę śmierci. Ubecy oraz sędziowie postępowali w sposób bezwzględny wobec żołnierzy „Łupaszki”. Akt oskarżenia zawierał nieprawdopodobne, „wyssane z palca” zarzuty. Oskarżono ją m.in. o wydanie rozkazu rozstrzelania dwóch funkcjonariuszy UB pojmanych w akcji koło miejscowości Podjazdy. Zarzut ten był nieprawdopodobny, wszak zwykła sanitariuszka nie mogła wydać żołnierzom takiego rozkazu, tym bardziej, że w tym czasie zajmowała się udzielaniem pomocy medycznej rannym, w tym także funkcjonariuszom UB i MO. Obciążyły ją fałszywe oskarżenia ubeków i milicjantów, jedynie nieliczni funkcjonariusze bezpieki zeznawali zgodnie z prawdą, ale ich relacja nie została uwzględniona przez sąd. W chwili, gdy „Inka” usłyszała wyrok, nie miała skończonych 18 lat. Sędzia doskonale wiedział, że skazuje na karę śmierci osobę niepełnoletnią. Oprawcy rozstrzelali Danutę 28 sierpnia 1946 roku. Zginęła wraz z ppor. Feliksem Selmanowiczem, oficerem 5. Brygady Wileńskiej AK. Przed śmiercią wykrzyknęli: Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszko! Kule wystrzelone przez żołnierzy plutonu egzekucyjnego okazały się niezbyt celne, Danuta została bestialsko dobita przez dowódcę plutonu strzałem w głowę. Ciało „Inki”, jak ciała większości komunistycznych opozycjonistów zamordowanych przez władzę w pierwszych latach po 1945 roku, zostało pochowane potajemnie.
Ta młoda dziewczyna, która poniosła śmierć za działalność na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości, odznaczyła się wyjątkowym bohaterstwem i oddaniem. 11 listopada 2006 roku prezydent Lech Kaczyński uhonorował ją Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Po torturach i brutalnym przesłuchaniu miała powiedzieć znamienne słowa, które ukazują jej męstwo i poświęcenie:
Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba.